czwartek, 30 marca 2017

Szare z szarym i rudym


 Zmieszałam dwa odcienie szarości dropsowej limy. Jasny to pozostałości po tym swetrze, a ciemny to inny sweter, który już mi się znudził. Oba wyrobione do ostatniej niteczki, a kaptur i plisy wymyśliły mi się rude. Całość na drutach 6,5mm


Zrobiłam go jako przytulnego "domowca", gdyż poprzedni strasznie mnie drażnił dużą zawartością akrylu. Nie grzał tak, jak powinien, na dodatek strasznie się "skulkował" i zwyczajnie przestał mi się podobać.



Pierwotnie chciałam zrobić taki sam jak zużyty brązowy, ale zobaczyłam warkocze w Winter Adventure Sweater i przepadłam ;)


Jest długi, obszerny, ciepły, ma kaptur i warkocze - na razie idealny ;)
Choć zaraz zrobi się lato i pewnie powędruje do szafy, ale jaką będę miała radochę jesienią, gdy go odkopię i wrzucę na grzbiet! :D








pozdrawiam wiosennie! 

wtorek, 28 lutego 2017

Trzecie wcielenie


Pierwsze to dość żartobliwe jak widać, choć w sumie...? niektóre wełny tak pięknie wyglądają zwinięte w pasma, że można by je tak nosić ;)
Ta ze zdjęcia to przeze mnie przędziona i farbowana, została wcielona w sweter, jako szal:


Pisałam o tym tutaj - klik. 
Nosiłam sweter, szalem się owijałam, ale... znudziło mi się ;)
Szal został spruty i pierwszego stycznia zaczęłam dziergać inne wykończenie góry. Idealny początek roku, zachwycona byłam tym, co powstawało :)

w kwestii kolorów odsyłam do pierwszego zdjęcia :)
 Potem sprułam większość swetra, żeby poprawić to i owo, czyli w sumie zrobiłam go jeszcze raz...
I otrzymałam kolejny ulubiony, z którego nie chce się wychodzić, głównie przez ten golfo-komin!
Cudowny twór ;) jest wielki, rewelacyjnie opatula szyję wcale nie podduszając, a w razie czego mogę naciągnąć na głowę jak kaptur. No i te kolory! trzy nitki, zmieniane co okrążenie (splot znaleziony w starej książce o dzierganiu)  bardzo dają po oczach :)



zdjęcia robione przy odczuwalnej minus ochnaście i silnym wietrze, brrr - wybrała się Agata zimą nad morze i wcale nie żałuje, bo było prześlicznie! może w marcu pokażę Wam kilka fotek z tego wypadu :)

do zobaczenia!

wtorek, 31 stycznia 2017

Skrzat


Już myślałam, że przegapię styczeń! i będzie bez wpisu. Jednak sweter jest od dawna, zdjęcia zrobione - zdążyłam :)

Prosty sweter dla Młodszej - z kapturem, zapinany tylko na trzy guziki, na życzenie właścicielki.




Powstał przypadkiem - Starsza chciała duuuże swetrzycho, kupiłam więc duuużo włóczki, ale po drodze Córce się duuuże swetrzycho odwidziało, zrobiłam jej inny, mniejszy, a włóczka została. Nie lubię, jak mi leżą takie motki niewiadomocopo, więc od razu przerobiłam je na rzecz dla Młodszej.
Jak się okazało - strzał w dziesiątkę, gdyż Młodsza rzadko ze swetra wychodzi :)
I tu dochodzimy do włóczki, bo widać po niej - niestety - że sweter jest intensywnie używany. Pokusiłam się o mieszankę wełny z akrylem (pół na pół) i kolejny raz przekonałam się, że to nie jest coś, co lubię.  Jednak jestem ortodoksem pod względem doboru materiału - tylko w 100% naturalne składniki mnie zadowalają. Oba swetry z tej włóczki "kulkują" się i wyciągają jakoś tak mało wełniście :/
Ale jak wspomniałam kiedyś - dzieci idealnie nadają się do testowania i eksperymentów ;) i tak szybko z ubrań wyrastają ;)


wszystkiego dobrego!
pozdrawiam!

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Dwie rzeczy


1. Szal:
ujarzmiłam dwupłytową maszynę dziewiarską na tyle, że powstał szal. Prosty, bez esów - floresów, za to taki sam po obu stronach - czyli prawe/lewe. Lewe w sumie "giną" i szalik jest taki "mięsisty" (nie lubię tego określenia, ale pasuje idealnie) ;)
Robiłam podwójną nitką: bamboo fine (delikatne i nie gryzie) + farbowana przez mnie wełna dlg (cienizna, pełni funkcję grzewczą). Udany duet :)






2. Jak to w grudniu - kalendarz adwentowy/grudniowy


Tym razem w przygotowanie kalendarza zaangażowana została cała familia i "pomyślałam" go tak, żeby był dla wszystkich w domu, nie tylko dla Dzieci. A że jest nas czworo, to poszło łatwo :)
Każdy dostał 6 karteczek, po dwie zaadresowane dla pozostałych. Trzeba było napisać po dwie "rzeczy" dla danej osoby - życzenie, zadanie, jakąś dobrą myśl. Wszystko zostało schowane do kopert i losowo ułożone. Każdego dnia ktoś z nas wyjmuje karteczkę i przekazuje temu, do kogo jest zaadresowana, ach ten element loterii i niepewności ;)
A żeby się nie myliło, z której koperty liścik został wyjęty, przyklejamy na nią śnieżynkę. Widzicie tę malutką gwiazdeczkę? to z 1 grudnia :) z każdym dniem ta kopertowa choinka wygląda piękniej :)


mroźne, grudniowe pozdrowienia!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Warkoczy mnogo


Zagapiłam się i nie pokazałam Wam swetra zrobionego prawie rok temu dla Córki! Nadrabiam więc ;)
Wydziergany z mało szlachetnej włóczki, ale jednak z wełną (shetland YarnArt), na drutach 5mm.
Tradycyjnie od góry, na około, bez szycia. Tył lekko dłuższy.
Przeplatanki na korpusie są trochę inne z przodu i z tyłu, bo taką miałam fantazję ;)




Coś, co bardzo cieszy - sweter jest intensywnie noszony przez Blondynę :)



A kolorowy szal Dziecię wydziergało sobie samo :)))


dobrego grudnia!

sobota, 19 listopada 2016

Koc


Temat idealny na każde jesienno - zimowe popołudnie: wielki, ciepły koc!

Mój jest oczywiście mega prosty - ścieg ryżowy, żeby po obu stronach był taki sam. Zrobiony na drutach 7mm, z 22 motków Alpiny - mieszanki wełny z akrylem (tak, mnie też zdarza się akryl), w kolorze jedynym słusznym ;)

Jest wielki. Swobodnie może służyć jako narzuta na łóżko:





lub do ogrzania deszczowego i zimnego każdego wieczoru;
już o tym pisałam, ale powtórzę: uwielbiam ręcznie robione domowe umilacze, niosą dla mnie pozytywną energię, wywołują uśmiech na twarzy, kiedy zakopuję się w te poduchy i koce z książką przed nosem lub z drutami w ręku :)




życzę Wam ciepłych, domowych wieczorów!

wtorek, 25 października 2016

Do otulenia


Nowy sweter, ale radość!

Razu pewnego, z wyjazdu do Tallina, Mąż przywiózł Żonie dwa motki estońskiej wełny, ostrego, gryzącego singla, w kolorach sztormowego morza, gdy pada nie promień słońca przez chmury - mniej więcej.
Żona, sierota, motkom zdjęć nie zrobiła, trudno.

Z cierpliwością do motków podeszłam, nie wrzuciłam ich od razu na druty, myślałam w co je zmienić. Nie lubię, jak mi zostają resztki, więc chusta/szal odpadły (jeden motek by się przerobił, a drugi?)
Żeby Was nie zanudzać procesem myślowym - olśniło mnie, że dodam estonce drugą nitkę, jakąś puchatą z włoskiem, całość przerobię na grubszych drutach właśnie tym splotem.... wiecie jak to jest - nagle gotowy sweter miałam w głowie.


Druga nitka to angora de luxe, estonka trochę w niej zginęła, choć w świetle dziennym dzieją się barwne dziwy, ale funkcję swoją spełnia - grzeje i tylko trochę podgryza ;)
Dla pamięci notuję: ściągacz rozpoczęty po włosku na drutach 3mm, dalej 4mm, a korpus na 5mm.
Forma to prostokąt se ściągaczami (z dziurami na kciuki), po prostu :) a tworzy swetrzycho, w którym można mieszkać :)

zapraszam do oglądania zdjęć:









do zobaczenia :)