wtorek, 9 sierpnia 2016

Coś słodkiego



Najbardziej lubię czarny i koniec ;)
Ale jak sobie sama pokoloruję włóczkę w różne różowości, to okazuje się, że te różowości też lubię, i to bardzo bardzo!

zdjęcie tylko z telefonu
Włóczka to Duet, mieszanka bambusa i bawełny.
Zarówno bambusa i bawełnę darzę sympatią, a ich połączenie to ideał na lato! Do tego grubość w sam raz na moją Adę :)


Top zrobiłam na maszynie dziewiarskiej, ramiączka i podkrój pachy dziergałam na drutach.



Zakładam w upalne dni - nosi się cudownie, a kolory takie wakacyjne, doskonale współgrają w opalenizną ;)


pozdrawiam!

wtorek, 26 lipca 2016

Zygzaki dla E.


Forma bluzeczki ta co zwykle ;) Jeśli chodzi o zygzaki, to ulubiony fason na lato, tym razem dla Córki.


Włóczka to "pasiasta" bamboo fine, w trakcie dziergania mieszałam dwa motki podzielone jeszcze na połowy; druty 3mm.
Robiło się paskudnie (przez to mieszanie) i dłuuugo, ale patrząc na efekt już nie pamiętam, że włóczka się plątała i było trochę pod górkę ;)

  
Jak zwykle w tych bluzeczkach ramiączka, dekolt i dół są podwójne - sprawdzony patent!
Mam nadzieję, że po praniu całość wyciągnie się nieco ;)

Zostawiam Was ze zdjęciami (oczywiście po kliknięciu wszystkie się powiększają):











do zobaczenia!

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Farbowanie wciąga


Choć ulubionymi kolorami "do noszenia" pozostają czarny i szarości, nieustannie zachwycam się ręcznie farbowanymi włóczkami - nieoczywistością kolorów, nieoczywistością połączeń barw, niepowtarzalnością i naturalnie dzianinami z takich nitek.
Lubię bawić się w farbowanie (już nie raz o tym pisałam) i choć do mistrzyń mi daleko, frajdę mam z tego przednią :) a jaka satysfakcja!!!


Lubię też bawełnę, zarówno dziergać jak i nosić - nie jest w niej gorąco, jest miła w dotyku i można prać w pralce :))) Do farbowania nadaje się idealnie - nie ma strachu, że ją sfilcuję ;) No i nie za gruba bawełniana nitka świetnie dogaduje się z maszyną dziewiarską :)


A skoro już kolorami daję po oczach, to forma i ścieg muszą być najprostsze z możliwych.



Zdjęcia robiło Dziecko Starsze :)))


Kolejne kolorowanki już się dzieją :)


pozdrawiam!

poniedziałek, 30 maja 2016

Na gorąco


W każdym sensie "na gorąco" bo i bluzeczka na upały i udzierg zupełnie świeży, jeszcze ciepły ;)

Najpierw pofarbowałam bawełnę, dwa motki virginii aniluxu. Też na gorąco, bo tak mnie nagle naszło wieczorem i coś "musiałam zrobić". No to zmalowałam:



W piątek przed południem włóczka wskoczyła na maszynę dziewiarską, prosto z "parasolki" - nawet jej w moteczki nie zwinęłam. Na maszynie zrobiłam przód i tył.


Wykończenie - ramiączka (wąskie, ale podwójne) "wychodzące" z podkroju pachy, dorobiłam na drutach, w sobotę.
I już, gotowa do noszenia :)
Choć wydaje mi się, że poprawię dekolt z przodu, pomysł mam.

A że łikęd był w terenie, bez aparatu, zdjęcia topu tylko komórkowe.


do zobaczenia w czerwcu!

środa, 27 kwietnia 2016

Czapy


To nic, że kwiecień, zamówienia na te czapy trwają okrągły rok, od kilku lat, a zdarza się, że latem robię ich najwięcej :)
Czapy dość nietypowe, bo magierki.  Powstają z inicjatywy i we współpracy z pracownią Nomad Service. 



Moja działka, to oczywiście dzierganie - robię je na około, na drutach, z wełny, a Agnieszka z Nomad Service potem to filcuje i nadaje formę.


Takie czapki są niesamowicie ciepłe - to dwie, a czasem miejscowo i cztery warstwy sfilcowanej wełnianej dzianiny!
Po zejściu z drutów magierka wygląda tak:


A po spotkaniu z Agnieszką tak:


Zrobiłam już tych czapek dziesiątki :)



jedna wystąpiła nawet w Teatrze Polskim w Warszawie :)


Czasem magierki robimy hurtem, zgodnie z zamówieniem, a czasem pojedyncze sztuki, kolorystycznie dopasowane do prośby klienta.


Większość zdjęć w tym wpisie jest autorstwa Agnieszki Jackowiak, a wszystkie podprowadziłam ze strony Nomad Service.

pozdrawiam!!!

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Dywan drugi


Inspiracją do zrobienia tego dywanu było zdjęcie, takie, o:


Zdjęcie to i jeszcze inne w podobnym klimacie, wisi u mnie w pokoju, i tak mnie jakoś tchnęło... Wiecie jak to bywa z "objawieniami" dziewiarskimi: coś się pałęta po głowie, rozmazane i mgliste, ale od razu wiadomo, że bez wielkiego wysiłku właścicielki mózgu, samo z siebie nabierze ostrości.
No i nabiera, i już tylko wystarczy zmaterializować wizje.

Swobodna interpretacja kolorystyczna powyższej foty, w sznurkach wygląda tak:


Oraz dywan, robiony szydłem 12mm:





Jest gruby, "mięsisty" (nie lubię tego słowa, ale dobrze oddaje naturę dywanu), cholernie ciężki, śliczny i bardzo pasuje mi do pokoju ;)


Do kompletu, z rozpędu, zrobiłam jeszcze pufcię:




pozdrawiam Was wiosennie!
do zobaczenia!

środa, 16 marca 2016

Dywan


Czy ja na pewno potrzebuję/chcę mieć dywan???
Jeszcze nie odpowiedziałam sobie na to pytanie, ale ta niewiedza zupełnie nie przeszkadza mi w produkowaniu takowych ;)


Zachwycona dywanami (i innymi sznurkowymi tworami), jakie robi Manufaktura Splotów, nie wytrzymałam i postanowiłam zrobić coś dla siebie.


Pierwszy, w dwóch odcieniach szarości, dziergałam "na oko". Z dostępnego zapasu sznurka udało się zrobić prostokąt 110x130 cm. Podoba mi się niezmiernie, jednak z wymiarami trafiłam "średnio" - w róże miejsca w domu jest w sam raz za mały, albo za duży ;) dlatego powędrował na DaWandę.
O drugim dywanie, który już leży w miejscu docelowym, będzie w następnym wpisie :)
a dziś jeszcze kilka ujęć szaro-szarego:





pozdrawiam wiosennie!