Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ada. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 września 2016

Kolejny z farbowanki



Ponownie bawełna virginia, pofarbowana przez mnie i przerobiona na maszynie dziewiarskiej.


Kolory to - ogólnie mówiąc - rożne odcienie czerwieni i różu. Widzę, że zdjęcie precli najlepiej je oddaje, fotki na modelce coś blade są, wygląda na to, że blogger zjadł czerwień ;)

Można prać w pralce, nosić cały rok ;)

Ten sweterek jest na sprzedaż - jeśli ktoś jest chętny, to proszę o kontakt.

I to właściwie tyle tekstu ;) zapraszam do oglądania!











pozdrawiam!

wtorek, 9 sierpnia 2016

Coś słodkiego



Najbardziej lubię czarny i koniec ;)
Ale jak sobie sama pokoloruję włóczkę w różne różowości, to okazuje się, że te różowości też lubię, i to bardzo bardzo!

zdjęcie tylko z telefonu
Włóczka to Duet, mieszanka bambusa i bawełny.
Zarówno bambusa i bawełnę darzę sympatią, a ich połączenie to ideał na lato! Do tego grubość w sam raz na moją Adę :)


Top zrobiłam na maszynie dziewiarskiej, ramiączka i podkrój pachy dziergałam na drutach.



Zakładam w upalne dni - nosi się cudownie, a kolory takie wakacyjne, doskonale współgrają w opalenizną ;)


pozdrawiam!

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Farbowanie wciąga


Choć ulubionymi kolorami "do noszenia" pozostają czarny i szarości, nieustannie zachwycam się ręcznie farbowanymi włóczkami - nieoczywistością kolorów, nieoczywistością połączeń barw, niepowtarzalnością i naturalnie dzianinami z takich nitek.
Lubię bawić się w farbowanie (już nie raz o tym pisałam) i choć do mistrzyń mi daleko, frajdę mam z tego przednią :) a jaka satysfakcja!!!


Lubię też bawełnę, zarówno dziergać jak i nosić - nie jest w niej gorąco, jest miła w dotyku i można prać w pralce :))) Do farbowania nadaje się idealnie - nie ma strachu, że ją sfilcuję ;) No i nie za gruba bawełniana nitka świetnie dogaduje się z maszyną dziewiarską :)


A skoro już kolorami daję po oczach, to forma i ścieg muszą być najprostsze z możliwych.



Zdjęcia robiło Dziecko Starsze :)))


Kolejne kolorowanki już się dzieją :)


pozdrawiam!

poniedziałek, 30 maja 2016

Na gorąco


W każdym sensie "na gorąco" bo i bluzeczka na upały i udzierg zupełnie świeży, jeszcze ciepły ;)

Najpierw pofarbowałam bawełnę, dwa motki virginii aniluxu. Też na gorąco, bo tak mnie nagle naszło wieczorem i coś "musiałam zrobić". No to zmalowałam:



W piątek przed południem włóczka wskoczyła na maszynę dziewiarską, prosto z "parasolki" - nawet jej w moteczki nie zwinęłam. Na maszynie zrobiłam przód i tył.


Wykończenie - ramiączka (wąskie, ale podwójne) "wychodzące" z podkroju pachy, dorobiłam na drutach, w sobotę.
I już, gotowa do noszenia :)
Choć wydaje mi się, że poprawię dekolt z przodu, pomysł mam.

A że łikęd był w terenie, bez aparatu, zdjęcia topu tylko komórkowe.


do zobaczenia w czerwcu!

sobota, 30 stycznia 2016

sobota... luzik...

więc najpierw kawka..


...a potem bawełniane dziergadła :)

O tym, że lubię bawełnę, pisałam wielokrotnie. Lubię z niej dziergać i ją nosić, nawet zimą, gdy zasuwam rowerem do pracy - w wełnianych swetrach jest mi zwyczajnie za gorąco.
I jest bardzo wdzięcznym materiałem do farbowania.


Są to trzy motki aniluxowej bawełny Virginia, pokolorowane przez mnie. Następnie wskoczyły za maszynę dziewiarską i w jedno popołudnie powstała bluzeczka:


Zdecydowanie - zwyklak. Do noszenia i uwielbiania ;)


I jeszcze jeden model, dokładnie w tym samym stylu:



Też 3 motki Virginii pofarbowanej przez mnie. Przyznam, że mnie samej niesamowicie podoba się to farbowanie, jednak nie czułam się dobrze w tych kolorach! taki paradoks ;)
Bluzeczka znalazła inną właścicielkę, co bardzo mnie cieszy :)


Niestety na razie musiałam oddać maszynę dziewiarską :( a kolejne motki i barwniki czekają, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła ją pożyczyć.

pozdrowienia przesyłam!

poniedziałek, 5 października 2015

Czarny bambus


Włóczka bambusowa (Bamboo Fine Alize) świetnie nadaje się do przerabiania na maszynie ;)
Od dawna chciałam mieć zwykły, prosty, wręcz mega prosty, luźny, bambusowy właśnie, sweterek. Przerażało mnie trochę dziabanie całych połaci oczek prawych na dwójkach, czy 2,5mm...
Bambus leżał kupiony od miesięcy i czekał widocznie na maszynę ;)
Pierwszy bambusowy był szary, z samych prostokątów. Zrobiłam go jakoś w marcu, czy kwietniu i aż nie mogę uwierzyć, że nie ma porządnych zdjęć, bo noszę go na okrągło od tamtego czasu!
Zaraz potem zrobiłam czarny. Tym razem raglan z dziurami i te dziury to jedyne "fajerwerki" w tej prościźnie.


Zachwycił mnie bambus, i już :) Jest "wełniano-jedwabisty" w dotyku (miękki, gładki) i "bawełniany" w noszeniu (nie grzeje jak wełna, nie gryzie).
Oba sweterki - szary i czarny - mocno eksploatuję od wiosny, przez lato (chłodne poranki) i jeszcze teraz, jesienią.


Po raz kolejny napiszę: uwielbiam takie najzwyklejsze zwyklaki, proste formy. Zawsze najlepsze "na miasto", na wycieczki, na rower, w góry i na morze ;)


Do zobaczenia! jesień na razie przepiękna, oby taka była do grudnia ;)


czwartek, 9 lipca 2015

Bardzo kolorowy


Witajcie w lipcu :)

Kolejny maszynowy udzierg, tym razem dla Córki.
Ponownie same prostokąty, jak tutaj, ale robione w wersji bardziej dopasowanej.


I ponownie Virginia Aniluxu, farbowana przez mnie (2 motki).
Tym razem do barwienia użyłam wszystkich kolorów, jakie miałam pod ręką. Nie było konkretnego planu na farbowanie - po prostu freestyle ;) i zabawa.
W preclu prezentowało się tak:



Wiecie co, okazuje się, że farbowanie bawełny to rewelacyjna sprawa :) Nie trzęsę się nad nią, jak nad wełną - bo się nie filcuje. Bardzo lubię bawełnę i bawełniane ubrania, więc zabawa w kolorowanie tego surowca i przerabianie go na rzeczy noszalne trwa :)


A takich bluzeczek nigdy dość!


W związku z tym, że kolory tutaj aż krzyczą ;) forma jest najprostsza z możliwych. Jednak żeby przód zawsze był z przodu, po lewej stronie wszywam "coś" - tym, razem malutkie serduszko.




pozdrawiam serdecznie!
może wpadnę tu w lipcu jeszcze raz :)

sobota, 27 czerwca 2015

Wpis czerwcowy


Kiedyś obiecałam jeden wpis w miesiącu i staram się dotrzymać słowa ;)
Robi się dużo, i na maszynie i na drutach. Robi się i nosi się - z przyjemnością i satysfakcją.
Mam tak, że każdego dnia zakładam coś własnej roboty - sweterek, bluzkę, szalik czy chustę, ostatecznie bransoletkę ;) Oznajmiam, że na żadne leczenie się nie wybieram - lubię to swoje użytkowe rękodzieło.
Nie dziwcie się, proszę, jeśli kolejne ciuchy, które wyszły spod mych rąk i tu prezentuję, określam jako "ulubione". Faktycznie, mam sporo takich ulubionych i czasem staję przed szafą i nie mogę się zdecydować, który z nich wybrać.... (w dalszym ciągu twierdzę, że nie idę leczyć się z tego i kropka).


Akurat ta bluzeczka do najulubieńszych nie należy, ale jest noszalna. To mix pracy z maszyną i drutowania. Wszystko, co gładkie prawe powstało na Adzie, a ażurek został na końcu dorobiony na drutach. Coś kojarzę, że było trochę liczenia i kombinacji, żeby to wszystko razem zgrało, ale pamięć do rzeczy mało przyjemnych mam krótką ;)
Dół i mankiety mają plisę podwiniętą (ręcznie, nie maszyną).


Powiem Wam jeszcze (i pewnie wiele z Was tym zszokuję), że (z reguły) nie blokuję sweterków/bluzek po zrobieniu. Od razu muszę je przetestować po prostu. Ponosić i sprawdzić, czy wszystko mi pasuje. Prezentowanej bluzce zdjęcia były robione jeszcze przed pierwszym praniem.



Bluzeczkę zrobiłam z bawełny Miss (Alize), z 5 lub 6 motków.

Przy okazji: koralikowy twór (naoglądałam się cudów u Mistrzyni): do owinięcia dwa razy jako bransoletka, albo raz, jako naszyjnik. Naszyjnik to opcja, którą być może wykorzystam; kiedyś lubiłam obwiesić się jak choinka, ale mi przeszło :)


do zobaczenia w lipcu!