sobota, 30 stycznia 2016

sobota... luzik...

więc najpierw kawka..


...a potem bawełniane dziergadła :)

O tym, że lubię bawełnę, pisałam wielokrotnie. Lubię z niej dziergać i ją nosić, nawet zimą, gdy zasuwam rowerem do pracy - w wełnianych swetrach jest mi zwyczajnie za gorąco.
I jest bardzo wdzięcznym materiałem do farbowania.


Są to trzy motki aniluxowej bawełny Virginia, pokolorowane przez mnie. Następnie wskoczyły za maszynę dziewiarską i w jedno popołudnie powstała bluzeczka:


Zdecydowanie - zwyklak. Do noszenia i uwielbiania ;)


I jeszcze jeden model, dokładnie w tym samym stylu:



Też 3 motki Virginii pofarbowanej przez mnie. Przyznam, że mnie samej niesamowicie podoba się to farbowanie, jednak nie czułam się dobrze w tych kolorach! taki paradoks ;)
Bluzeczka znalazła inną właścicielkę, co bardzo mnie cieszy :)


Niestety na razie musiałam oddać maszynę dziewiarską :( a kolejne motki i barwniki czekają, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła ją pożyczyć.

pozdrowienia przesyłam!

22 komentarze:

  1. Świetne bluzeczki. A czy w bawełnianych jest ciepło w zimie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Jak się śmiga na rowerze to tak ;)

      Usuń
  2. Bluzeczki są śliczne. Mi niestety nie było jeszcze dane spotkanie z maszyną dziewiarską, a chciałabym poznać się z tym urządzeniem... Jednak z ręcznego robienia na drutach nie zrezygnuję, choć nowe doświadczenia mile widziane:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Oczywiście nie przestałam robić na drutach i nie przerzuciłam się całkowicie na maszynę - dla mnie jest idealna do stworzenia takich zwyklaków - prostaków właśnie, których dziabanie drutami zajęłoby kilkanaście dni :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Bardzo ładne bluzeczki, mnie osobiście bardziej podoba się pierwsza bluzeczka :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Drugi w szczególności mi się podoba w barwach ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wyszło fajnie ;) :D
      Dziękuję!

      Usuń
  5. Zwyklaczki urocze. Nie potrafię zdecydować się który ładniejszy. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba fajne ;)
      Ale ten w zieleniach zdecydowanie nie dla mnie ;)
      Dziękuję!

      Usuń
  6. Ale masz długie włosy!!

    Co za pech, że musiałaś ją oddać akurat teraz, kiedy chciałam się do Ciebie wprosić z estonką... Nadaje się w ogóle estonka na maszynę?
    Sweterek i jeden i drugi - bomba. Lubię prostaki-zwyklaki, a Twoje farbowania zawsze w dechę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiany zmiany ;)

      Też bardzo żałuję, może jeszcze kiedyś ją pożyczę. Albo po prostu będę się rozglądać za taką maszyną, która zostanie u mnie już na zawsze!
      Nie wiem, czy estonka się nadaje, nie próbowałam jeszcze ;)

      Usuń
  7. wszystko piękne a mnie ogromnie podoba się twoja nowa fryzura, strzał w 10.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne oba zwyklaki. I kolory i fason. A jak się farbuje włóczkę, aby w efekcie wyszły pasy jak w sweterku w kolorze lila-róż? Bo zielonkawo-żółty jest bardziej pstrokaty. Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :)
      Małgosiu, farbowanie dla mnie to taka zabawa ;) nie stosuję żadnych konkretnych reguł; zwijam włóczkę w pasma, mokrą rozkładam na folii na stole, i koloruję - w przypadku "fioletowawej" były to dwa albo trzy kolory rozłożone na długich odcinkach. Potem zawijam w folię i gotuję na parze :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Mentalnie przymierzam się do farbowania bawełny i efektem mają być właśnie pasy, powalczę zatem z materią, może się uda:) A Twoim zwyklaczkom i Tobie:) uroku dodaje łódkowaty dekolt. pozdrawiam Małgosia

      Usuń
    3. Życzę udanych eksperymentów! :)

      Usuń
  9. Zwyklaki to najlepsze przyjaciele kobiety. No tak mają i już, są uwielbiane przez większość. Ja też lubię bawełnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo lubię, ostatnio takie zimy, że wełnę rzadko noszę

      Usuń