Zmieszałam dwa odcienie szarości dropsowej limy. Jasny to pozostałości po tym swetrze, a ciemny to inny sweter, który już mi się znudził. Oba wyrobione do ostatniej niteczki, a kaptur i plisy wymyśliły mi się rude. Całość na drutach 6,5mm
Zrobiłam go jako przytulnego "domowca", gdyż poprzedni strasznie mnie drażnił dużą zawartością akrylu. Nie grzał tak, jak powinien, na dodatek strasznie się "skulkował" i zwyczajnie przestał mi się podobać.
Pierwotnie chciałam zrobić taki sam jak zużyty brązowy, ale zobaczyłam warkocze w Winter Adventure Sweater i przepadłam ;)
Jest długi, obszerny, ciepły, ma kaptur i warkocze - na razie idealny ;)
Choć zaraz zrobi się lato i pewnie powędruje do szafy, ale jaką będę miała radochę jesienią, gdy go odkopię i wrzucę na grzbiet! :D
pozdrawiam wiosennie!
Jestem pod urokiem Twoich swetrów. I z jednej strony podziwiam to, że przerabiasz stare w nowe, ale z drugiej odczuwam lekki żal, bo te poprzednie były bardzo inspirujące, po prostu cudne.
OdpowiedzUsuńbardzo mi miło :)
Usuńjeśli czegoś nie noszę, albo noszę, ale "coś nie gra", to pruję bez litości, bo mogę mieć nowe przecież :D
dziękuję za przemiłe słowa! pozdrawiam :)
Wygląda jak lisek! :)
OdpowiedzUsuńWyszedł świetnie, tak jak piszesz - idealny, ciepły, domowy...
też mam takie skojarzenia ;)
Usuńdzięki!
Bardzo ciekawy sweterek. Rude wykończenia dodają mu charakteru.
OdpowiedzUsuńGorąco pozdrawiam
dzięki Doroto! miało być wszystko w szarościach, ale że zabrakło materiału, to wymyśliło się coś innego i bardzo dobrze ;)
UsuńTy to umiesz Ci powiem...zawsze wszystko takie niby proste, ale bardzo eleganckie...super!
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję :) proste i noszalne musi być :)
Usuńi really likes your blog!
OdpowiedzUsuńYou have shared the whole concept really well and very beautifully soulful read! thanks for sharing.
บอลพรุ่งนี้
Ciekawy wpis
OdpowiedzUsuńDzięki, będę odwiedzać:)
great
OdpowiedzUsuń