wtorek, 8 grudnia 2015

Poduszki


Umilacze domowe ;)

Wspominałam ostatnio, że pałam miłością do sznurka bawełnianego. Wychodzą z niego nie tylko piękne dywaniki, ale też świetne poduchy.

Poduszka z plecionką :






Poduszka z warkoczami, miętowa:




Poduch sznurkowych koniec, teraz włóczkowe :)
Warkoczowa, zapinana na guziki, z shetlanda Yarn Art'u:



oraz "strukturalna" z jeansu tego samego producenta, robiona podwójną nitką:



Bardzo lubię wieczorkiem zakopać się na kanapie w tych poduchach i... dziergać, oczywiście ;)

Gdyby ktoś miał ochotę na takie domowe umilacze, zapraszam na moją DaWandę, miętowe trio i szara plecionka są tam dostępne!


do zobaczenia! wkrótce wpadnę z bawełnianym sweterkiem :)

poniedziałek, 9 listopada 2015

W kółko szydełkiem


Swego czasu obraziłam się na jesień (że przyszła, jak chciałam jeszcze lato) i stwierdziłam, że w ogóle nie mam ochoty na dzierganie wełnianych swetrów, więc wzięłam się za "obdziergiwanie" (matko, co za słowotwór...) domu.
Już mi przeszło, z jesieni się cieszę, bo ładna i z każdym dniem bliżej do następnego lata ;) wełny wróciły na druty, ale po drodze powstało kilka ocieplaczy domowych, niekoniecznie wełnianych ;)


Lniany sznurek po raz kolejny, tym razem jako okrągła podkładka na stół, robiona szydełkiem.


Mały słoneczny dywanik:


Pałętały mi się resztki zpagetti, po "upiększaniu" salonów na żółto . Przerobiłam na około, szydełkiem - dywanik jest, resztek nie ma :)

(przy okazji: reaktywowałam sklepik na DaWandzie, słoneczny dywanik jest tam dostępny)


Dywanik łazienkowy:


Zdjęcia gorszej jakości, gdyż robione aparatem dzwoniącym.
Dywanik jajowaty (celowo), też heklowany, tym razem na szydełku siedziały bobbiny :)


Bardzo mnie cieszy ten dywanik - cudownie po prysznicu stanąć stopą na czymś, co się zrobiło samej ;) łazienka też mnie cieszy - jeszcze niedawno była zielona (co zupełnie nie trafiało w mój gust), a teraz jest biało - szara, bez kucia i zmiany płytek, tralala :) Pan Mąż pomalował płytki farbami specjalnie do tego stworzonymi. Bez wielkiego remontu mamy nową łazienkę! :)


Bobbiny i zpagetti fajne są, ale sznurek bawełniany to jest dopiero radocha!


Odkąd zobaczyłam pierwszy raz taki dywan, chciałam go zrobić. No i w końcu zrobiłam :)


Sznurek kupowałam "na oko", wystarczyło na dywanik o średnicy 1 metra. Ten jest dostępny na mojej DaWandzie, dla siebie zrobię większy ;) sznurek ostatnio rządzi!


o poduszkach będzie następnym razem :) 
do zobaczenia!

poniedziałek, 5 października 2015

Czarny bambus


Włóczka bambusowa (Bamboo Fine Alize) świetnie nadaje się do przerabiania na maszynie ;)
Od dawna chciałam mieć zwykły, prosty, wręcz mega prosty, luźny, bambusowy właśnie, sweterek. Przerażało mnie trochę dziabanie całych połaci oczek prawych na dwójkach, czy 2,5mm...
Bambus leżał kupiony od miesięcy i czekał widocznie na maszynę ;)
Pierwszy bambusowy był szary, z samych prostokątów. Zrobiłam go jakoś w marcu, czy kwietniu i aż nie mogę uwierzyć, że nie ma porządnych zdjęć, bo noszę go na okrągło od tamtego czasu!
Zaraz potem zrobiłam czarny. Tym razem raglan z dziurami i te dziury to jedyne "fajerwerki" w tej prościźnie.


Zachwycił mnie bambus, i już :) Jest "wełniano-jedwabisty" w dotyku (miękki, gładki) i "bawełniany" w noszeniu (nie grzeje jak wełna, nie gryzie).
Oba sweterki - szary i czarny - mocno eksploatuję od wiosny, przez lato (chłodne poranki) i jeszcze teraz, jesienią.


Po raz kolejny napiszę: uwielbiam takie najzwyklejsze zwyklaki, proste formy. Zawsze najlepsze "na miasto", na wycieczki, na rower, w góry i na morze ;)


Do zobaczenia! jesień na razie przepiękna, oby taka była do grudnia ;)


środa, 16 września 2015

Zygzaki 3


Bluzeczka na lato, w paski - zygzaki. To już moja trzecia w tym typie. Pierwszą pokazywałam  tutaj, a drugą tutaj.


Dwie poprzednie okazały się dla mnie hitem, bardzo je lubię, mimo, że nie są całe czarne, ani szare ;)  Z resztą właśnie w paskach jest efekt. Ta też należy do ulubionych ;)
Kolorystycznie dobieram sobie do nastroju. Ramiączka (podwójne) nie zawijają się, nie spadają, szerokość mają w sam raz. Sam fason tych topów (są poszerzane do dołu) - idealny, na górze przylega, na dole lata luźno - w tej akurat bardzo luźno, ostatnie paski to była mordęga, tyle miałam oczek ;)


Mam ochotę zrobić sobie jeszcze inne w tym stylu; pomysły na zestawienia kolorystyczne i włóczkowe są, ale to już pewnie na następne lato. Tę wydziergałam na drutach 3mm z Virginii - bawełny Aniluxu (motek niebieskiej i motek z ogonem szarej). Mam tej bawełny spory zapas własnie w tych dwóch kolorach; kupiłam z myślą o farbowaniu i przerabianiu jej na maszynie :)


Ciekawostka: oba kolory różnią się. Szara jest sztywniejsza, sznurkowata, a niebieska delikatniejsza, bardziej miękka. Wyraźnie czułam to dziergając tę bluzkę, jak i przerabiając na maszynie już pofarbowane motki. Z szarej powstało TO, a z niebieskiej TO i jeszcze jedno, które noszę, ale zdjęć nie mam. Dziergadła z niebieskiej są zdecydowanie milsze i nawet maszyna ją lepiej przerabiała :)


do zobaczenia!

wtorek, 18 sierpnia 2015

Powtórka



Ten sam wzór co w poprzednim wpisie, czyli w sweterku dla Młodszej, tym razem w bolerku dla Starszej.


Oczywiście nie są identyczne. Początek i koniec również "po włosku" ale tylko tyle rządków, ile potrzeba do tej metody. Rękawki krótsze i bardziej przylegające. Zapięcia nie ma żadnego, gdy jest konieczne, to Starsza spina broszką. Wzorek na plecach tworzy "schodki" - tak sobie wymyśliłam, dla urozmaicenia ;)

Robiło się totalnie bezproblemowo - choć dziewczyny różnią się wzrostem i wymiarami wystarczyło, że Starsza wbiła się na chwilę w sweterek Młodszej i już wiedziałam, gdzie powinnam coś dodać, gdzie odjąć. Luzik ;)



Na zdjęciach oczywiście przed praniem ;)



pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 30 lipca 2015

Wielorybki


Sweterek dla Młodszej robiony na drutach dla odmiany ;)


Powstał na przełomie maja i czerwca, a historię ma dość specyficzną:
dziecko złamało nogę, bardzo konkretnie i spędziliśmy tydzień w szpitalu. Lataliśmy do Młodszej z mężem na zmianę i w czasie takiego "lotu" z wystawy sklepowej "rzuciła się" na mnie sukienka dziewczęca - zauroczył mnie fason (prosty w sumie) i wzór w wielorybki. I niska cena ;) Mój mózg od razu ruszył i zanim kupiłam sukienkę miałam już taki mniej - więcej projekt pasującego do niej sweterka...

przy okazji - reklama gry ;)

Na szczęście cudny sklepik z włóczkami jest blisko szpitala, więc siedząc tam z Młodszą, między jedną planszówką a inną grą karcianą, licząc punkty, czytając książki, dziergałam sweterek.
Swoją drogą, sama się czasem podziwiam za to, że w warunkach zupełnie niesprzyjających skupieniu, potrafię robić obliczenia, przeliczać oczka, dopasowywać wzorki, czyli ogólnie mówiąc - potrafię rozpocząć robótkę z głowy, skomplikowaną bardziej niż gładko prawo, i to potem "działa", czyli pasuje na osobę noszącą (najczęściej mnie lub Córki).
No, dumna z siebie jestem ;)


Sweterek rozpoczynany i zakończony "po włosku", robiony na drutach chyba 4mm, z bawełny; jak sobie przypomnę z jakiej dokładnie, to dopiszę.
Dziergałam w jednym kawałku  (bez znaczników, o zgrozo! spocić się można). Zapinany tylko na 3 guziczki od góry. Kolor to śliczny turkus - idealnie pasuje do wielorybków z kiecki :D

Zdjęcia niestety tylko telefoniczne - z początku czerwca, jak dotąd nie było okazji zrobić nic lepszego, aż mi szkoda. Jednak jestem dobrej myśli, w końcu są wakacje (hm, kto ma, ten ma...), więc może lepsze fotki powstaną.


Pozdrawiam!

czwartek, 9 lipca 2015

Bardzo kolorowy


Witajcie w lipcu :)

Kolejny maszynowy udzierg, tym razem dla Córki.
Ponownie same prostokąty, jak tutaj, ale robione w wersji bardziej dopasowanej.


I ponownie Virginia Aniluxu, farbowana przez mnie (2 motki).
Tym razem do barwienia użyłam wszystkich kolorów, jakie miałam pod ręką. Nie było konkretnego planu na farbowanie - po prostu freestyle ;) i zabawa.
W preclu prezentowało się tak:



Wiecie co, okazuje się, że farbowanie bawełny to rewelacyjna sprawa :) Nie trzęsę się nad nią, jak nad wełną - bo się nie filcuje. Bardzo lubię bawełnę i bawełniane ubrania, więc zabawa w kolorowanie tego surowca i przerabianie go na rzeczy noszalne trwa :)


A takich bluzeczek nigdy dość!


W związku z tym, że kolory tutaj aż krzyczą ;) forma jest najprostsza z możliwych. Jednak żeby przód zawsze był z przodu, po lewej stronie wszywam "coś" - tym, razem malutkie serduszko.




pozdrawiam serdecznie!
może wpadnę tu w lipcu jeszcze raz :)