wtorek, 17 marca 2015

Próby


Od kilku tygodni mam nową "zabawkę" - maszynę dziewiarską! Nowa to ona jest średnio - pewnie ma tyle lat, co ja ;) i nie jest moja, tylko pożyczona na czas nieokreślony.
W życiu nie przypuszczałam, że będę dziergać inaczej, niż na drutach. A jednak...


Pierwszy raz zobaczyłam "na żywo" to ustrojstwo w momencie, gdy je pożyczałam.
Szok nr 1 - myślałam, że jest większa ;)
Od razu w domu musiałam ją wypróbować; szok nr 2 - ona robi na lewo! tzn. co, z wychodzi ukazuje się lewą stroną.
Szok nr 3 - gubi oczka, wredota!!! na drutach mnie się to nie zdarza ;)
Szok nr 4 - podnieść te pogubione oczka to jakaś masakra!!
Ja to raczej jestem w gorącej wodzie kąpana i nie dla mnie ślęczenie w sieci i szukanie wszystkiego co w temacie napisano i nakręcono. Przeczytałam tylko dokładnie o dzierganiu maszynowym u Asji  i zabrałam się czyszczenie pani Ady (maszyna owa takie wdzięczne imię nosi).


Do tego dyskusja z mądrzejszymi ode mnie na fejsie - i gubienie oczek stało się zdecydowanie rzadsze.
Z czasem podnoszenie też jakoś opanowałam...


Szok nr 5 - sweter można zrobić między obiadem a kolacją, pod warunkiem, że obiad jest wcześnie, a kolacja późno ;)


 I tak sobie próbuję i eksperymentuję.
U mnie "próbki" z reguły mają wielkość dużego formatu - pierwszy powstał wełniany sweter dla Córki Starszej. Jest noszalny - dziecię nosi, więcej w następnym wpisie.
Potem dla siebie przerobiłam bambus - same prostokąty, nosi się świetnie!
Maszyna wydziergała też dwie bawełniane bluzeczki - czy one są noszalne, to okaże się, gdy zrobi się bardzo ciepło, na razie czekają na półce na lato ;)


Kolorystycznie - jak widać - poszalałam nieziemsko ;)

tu już trochę poszalałam na serio; nie wiem, co widzicie, ale jest to mega turkus


O wszystkich maszynowych udziergach opowiem szerzej, jak już będą przetestowane i obfocone.

Drutów nie odstawiłam zupełnie, "analogowo" też dziergam. Maszynę zostawiam sobie na gładkie prawe bez udziwnień, wszelkie wzory  - tylko drutami, mniej nerwów ;)

do zobaczenia!

28 komentarzy:

  1. Nie mogę się doczekać, aż napiszesz więcej o powyższych. Odcienie szrości- super, razem w zestawieniu na wieszakach:-) I ten turkus! Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula, jeszcze trochę ;) ale na pewno wszystko się pojawi :)
      też szarości razem mnie też czarują :)))

      Usuń
  2. Hihihi.. no i masz swoją Bitch ;) co tam spadniętych oczek zbieranie, co tam szycie, poczekaj aż Ci ciężarek na stópkę upadnie, wtedy dopiero poczujesz prawdziwe do maszyny uczucia.. albo jak Ci pozaciąga to, co masz na sobie. Albo smarem gadzina nową dzianinę opluje ;) ale do pokochania jest! Niech Ci służy! ;) pięknie się Wasz romans zaczął ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asja, jaki ciężarek????????? ja nie mam czegoś takiego! do czego to służy?
      och, tak, już się zorientowałam, że w dzierganych ciuchach to lepiej przy maszynie nie siedzieć :P
      Dziękuję za słowa uznania, Mistrzyni! :)

      Usuń
    2. Nie masz ciężarków? a to może moja wina.. nie każdy model wymaga obciążenia dzianiny podczas dziergania, ale ponieważ Twoja na zdjęciach wygląda bardzo do mojej podobnie, założyłam (może błędnie) że takowe posiadasz.. w przypadku brotherów nie ma opcji dziergania bez ciężarków, bez nich jest tylko kłębowisko nitek :(
      Oj.. dziękuję za komplement, ale Agata, ja jestem emerytowaną maszynistką ;) od roku nic na niej nie zadziałam.. taki ze mnie potwór jest! ale zajawki Twoich prac bardzo, bardzo kuszące i dla oka łaskawe! wrzucaj więcej zdjęć! najlepiej z wkładką :D

      Usuń
    3. Aaaha. W każdym razie żadnych ciężarków z maszyną nie dostałam :) i Ada działa i beż nich na szczęście :)
      A ja oglądam Twoje dzianiny z maszyny i się zachwycam i zastanawiam, czy też tak kiedyś będę umiała ;)
      Ściski!

      Usuń
    4. Widzę, że post z przed roku, więc możesz nie przeczytać mojego komentarza, ale co mi tam. Studiowałam wzornictwo i na dziewiarstwie bawiliśmy się takimi przemysłowymi szydełkarkami (tak się je nazywa we włókienniczym świecie) tylko dwupłytowymi.
      Spadanie oczek, albo nie załapywanie może następować, kiedy się nie dociąży odpowiednio dzianiny. Najgorzej jest na początku, bo za bardzo nie ma jak zaczepić, jeśli nie ma się grzebyka. Do grzebyka doczepia się ciężarki. Do mojej Mody nie były dołączone w zestawie obciążniki i użyłam obciążników do obrusa, działają świetnie, polecam!
      A swetry cudne, turkus obłędny!

      Usuń
    5. a jednak przeczytałam ;)
      dziękuję za radę! do żadnej z Ad, na których robiłam/robię nie były dołączone ciężarki; do dwupłytowej już tak :)
      jednak nawet gdy dzianiny jest już sporo i mam własny ciężar, też czasem spadnie oczko, choć coraz rzadziej to się zdarza ;)

      Usuń
  3. Chyba odszukam u Mamy stara dobrą jednoplytowa Modę, przeprosze, wyglancuje I przywiozę sobie do expresowego dziergania oceanow prawych oczek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, nie myslalam, ze marzenie o maszynie dziewiarskiej tak szybko mi się spelni. Dzis stalam sie posiadaczka maszyny Toyota ks858 za.... uwaga!.... 12,50 funta! Trafilam na nia w lumpeksie, dopadla, sprawdziłam wizualnie- chyba nie byla uzywana, a jesli tak, to bardzo mało, bardzo dużo akcesoriow w pudle, czysciutka, bez odrobiny kurzu! Teraz szukam manuala do niej i bedze dzialac w wolnej chwili!!! Juhu!!!!

      Usuń
    2. :)))))
      ślę pozdrowienia i życzenia fajnej zabawy z maszyną i uciekam do swojej :D

      Usuń
  4. Ja mam maszynę, ale właśnie to gubienie oczek mnie strasznie irytowało (i łapanie ich też), więc się poddałam. Maszyna wylądowała na strychu. Z chęcią się dowiem jak zmniejszyć częstotliwość spadania oczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw spadały pewnie przez moją nieuwagę - języczki się zamykały, a ja tego nie widziałam. Albo zjeżdżała mi nitka z igieł, w pędzie dziergania ;) i na moje laickie oko mam też wyjechane szczotki, co na pewno nie pomaga.
      Życzę powodzenia, jak odkurzysz maszynę! :)

      Usuń
  5. Całkiem przypadkiem stałam się również posiadaczką maszyny. Podchodzę do niej jak do jeża. Jeszcze jej nawet nie rozpakowałam. To stara, prawie nowa Moda, chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpakuj, na co czekasz ;)
      Uważam, że drutów nie zastąpi, ale pobawić się można ;)

      Usuń
  6. ooooooo strasznie jestem ciekawa jak zrobiłaś na maszynie ten turkus :) no i z tych sweterków to z dziurkami to reglan na maszynie? pisz kochana bo ja tez sobie na takie proste zakupiłam właśnie maszynę ale przy Tobie to ja raczkuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, ja też jeszcze raczkuję!
      O turkusie będzie, naturalnie (to taki ogoniasty). Dziurki to raglan na maszynie, jasne, same dziurki są z przypadku, bo inaczej nie umiałam, więc teraz będę mówić, że tak miało być :D

      Usuń
  7. Ale fajnie. Prężnie działasz i wszystko bardzo ciekawie się zapowiada ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! ciężko mi się odczepić od tej maszyny, ale czy to wszystko jest na pewno noszalne to się jeszcze okaże ;)

      Usuń
  8. Też mam taka Adę, robiłam na niej namiętnie, ale raczej z byle jakich włóczek, bo mam wrażenie że maszyna niszczy trochę wełnę. W zestawie mam też kilka magicznych przyrządów, które służą do łapania pogubionych oczek, przekładania oczek do warkoczy lub wzorków, albo też do robienia ściągaczy (mam do niej taką mini instrukcję ).
    Kurczę, chyba ją wyciągnę spod tego łóżka w sypialni.....
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dostałam kilka gadżetów z Adą, najczęściej używany jest haczyk do podnoszenia oczek, wrrr...
      myślę, że na robienie wzorów i warkoczy na maszynie, to nie mam nerwów - na drutach to nad tym panuję ;)
      Wyciągaj - pomyśl, kilka wieczorów i masz pełno bawełnianych bluzeczek na lato ;)

      Usuń
  9. Kiedyś jak moi chłopcy byli mali dostałam maszynę jednopłytową i popełniliśmy razem z mężem parę swetrów i nawet spódnicę prostą, długą dla mnie. Potem została mi odebrana na wiele lat. Dwa lata temu ponownie do mnie wróciła, ale mocno zasmarowana smarem. Dopiero miesiąc temu po zapoznaniu się z postami Asji o czyszczeniu maszyny i mąż doprowadził mi do stanu używalności. I teraz jestem na etapie ponownego spróbowania. Twoje próby mnie mobilizują do działania. Podziwiam ogrom twoich "próbek". Są fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczymy czy też są użytkowe ;)
      Kurczę, nie wiedziałam, że maszyny są w tylu domach! :D

      Usuń
  10. Sweterki wyglądają rewelacyjnie! Aż sama nabrałam ochoty żeby ponownie zmierzyć się ze swoją maszyną:) czekam na pokaz całości i może jeszcze jakieś wskazówki jak tworzysz takie cuda:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, o wszystkim napiszę, w swoim czasie :)
      Życzę przyjemności przy maszynie!

      Usuń
  11. Kilkanaście lat temu miałam okazję na podobnej maszynie dziergać, ale jakoś nie przekonałam się do takich dzianin i zrezygnowałam z zakupu takowej.
    Chociaż na maszynie sweterki powstają szybciej, a Twoje wyglądają naprawdę świetnie, wolę ręcznie robione są bardziej plastyczne takie z "duszą'.
    Gorąco pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie trudno mi się ustosunkować, bo tych maszynowych mam za mało ;)
      ale drutów nie odstawiam, na pewno!
      pozdrawiam :)

      Usuń