Zaczęłam go robić wczesną wiosną. Prawie całe lato przeleżał nietknięty, w sierpniu się zawzięłam i skończyłam, na jesień jest :)
![]() | |
Tu jeszcze w trakcie produkcji |
Zebrałam je w końcu do jednej dużej torby i jest - kolorystycznie od sasa do lasa, ale całkiem sporych rozmiarów pled.
Normalnie to on tak nie "zdobi" kanapki, chciałam tylko pokazać go "bardziej" ;)
Usztrykowany drutami 3,5. Od jakiegoś momentu potrzebowałam drugiej pary drutów - "kocysko" nie mieściło się już na żyłce.
![]() |
sweterek się dzieje, dla mnie ;) |
pozdrawiam :)
Świetny i chyba baaaaardzo cieplutki:)
OdpowiedzUsuńdzięki :) nawet grzeje, mimo, że większość użytych włóczek to akryl..
UsuńOstatnio polowałam na koc w kratę, bo zmarzluch ze mnie, ale nigdzie nie uświadczyłam koców z wełny - sam akryl właśnie. Ale ciepło pod kocem. Nawet:)
UsuńFajny :) ewa
OdpowiedzUsuńdzięki!
UsuńAkurat na jesień :)
OdpowiedzUsuńzerkając na niego latem nie wierzyłam, że zdążę na następną wiosnę... udało się ;)
Usuńcudny jest:)
OdpowiedzUsuńfajnie, że się podoba :)
UsuńFajny. Od razu widać, jakie lubisz kolory.
OdpowiedzUsuńhi hi, no niekoniecznie, są tam też kawałki takich, których wręcz nie cierpię - np. fiolet :D
UsuńOgrom pracy, ale efekt jest.
OdpowiedzUsuńoj, tak, dużo dłubania było. Cieszy mnie też to, że spory kawał koca się wydziergał :)
UsuńGratuluję zacięcia i skończenia,jest świetny,akurat na jesienne wieczory,pozdrawiam,Dorota
OdpowiedzUsuńdziękuję :) na początku robi się takie rzeczy miło - widać jak przybywa, a im dalej tym więcej samozaparcia potrzeba ;)
Usuńtrzeba było dać cynk, że coś takie robisz, to wysłałabym Ci pudło swoich resztek :) świetne zdjęcie, na którym taka opatulona po nos siedzisz :) a sweterek kiedy się skończy?
OdpowiedzUsuńsweterek byłby już już, ale wełny zabrakło :(
UsuńNa szczęście pled całkiem spory wyszedł, swoje resztki sama se przerób :P ;)
Aaaa, wełny zabrakło i trzeba było wyczesać, uprząść i uprać, tak?
Usuńkurde, no widzisz, nie zawsze tak można ;) w tym wypadku muszę pofatygować się do fastrygi...
UsuńSuper pomysł! Lada moment też zasiądę do resztek, zbierają się i nagle zaczyna być ich więcej niż kompletnych włóczek! *^v^*
OdpowiedzUsuńO właśnie! tak było u mnie.... Do tego cieszy mnie świadomość, że już wiem, że takich duuuużych rzeczy nie robi się latami, tylko miesiącami najwyżej (licząc przerwę).
UsuńFajowy jest. ;-)
OdpowiedzUsuńWieczorami przyda się na bank. :)
tak, dzięki! nawet w dzień na ogródku się sprawdzi :)
UsuńŚwietny kocyk i na pewno te resztki posłużą w nowym wydaniu w zimne wieczory:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńdokładnie! ta forma resztek zdecydowanie bardziej mi odpowiada :) dzięki!
UsuńFajny, na zimę jak znalazł. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńracja! :)
UsuńPiękny koc! Chylę czoła, bo przedsięwzięcie z pewnością było i czaso- i pracochłonne, ale efekt wart wszystkiego:) I kolory świetnie się na nim układają. A znalezione resztki może na nowy pledzik?;)
OdpowiedzUsuńkto wie, jak się inne resztki "dozbierają"... Prawda, że trochę czasu przy takiej robótce schodzi, ale w sumie jest bardzo miła i łatwa - same prawe :) dziękuję za miłe słowa!
UsuńPowiem jak JotHa - fajowy jest!
OdpowiedzUsuńA kolory bardzo, bardzo. Żadne tam od sasa do lasa.
Zdjęcie jak robisz chyba " magicloop" - cudniaste :)
Basia, ja tam rękaw rozplątuję :D wiesz, robiłam w kółko i tak się zakręcił jak wyżymana ścierka ;)
Usuńdzięki za uznanie dla tego tworu ;)
Cudny! ...a wykorzystanie resztek bezcenne;)
OdpowiedzUsuńdzięki! już mnie absolutny szlag trafiał na te odpadki, teraz jest lepiej :)
UsuńNa zimę jak znalazł, fajny:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Marlena
dzięki! pozdrawiam :)
UsuńGenialny pomysł na zagospodarowanie resztek!! Czy ja to mogę odgapić ? Serdeczności.
OdpowiedzUsuńpomysł "sieciowy", ale myślę, że każdy może się częstować ;) pozdrawiam!
Usuńfajny kocyk ci wyszedl..i napewno milusi...pozdrawiam ania
OdpowiedzUsuńdziękuję! prawda, miły jest :)
UsuńAle jaki ładny wyszedl ten pledzik. Podoba mi się bardzo.
OdpowiedzUsuńbardzo się cieszę :) dziękuję!
UsuńSuper jest! Rozmiary w sam raz na szczelne opatulenie w jesienny wieczór.
OdpowiedzUsuńdzięki! rozmiarami to sama byłam trochę zaskoczona, bo podczas dziergania to było ściśnięte na żyłkach i niewiele było widać :)
UsuńMoże i kolorystycznie od sasa do lasa, ale kolory jednak do siebie pasują. Rzecz urzekająca i niepowtarzalna, bardzo ładny akcent w pokoju.
OdpowiedzUsuńale mi ładnie napisałaś :) dziękuję bardzo :*
UsuńJej jaki ten pled wielki!!! Mnie by z nim znaaaaacznie dłużej zeszło :) Podoba mi się! Cudowny sposób na resztki.
OdpowiedzUsuńTak, jak już wspomniałam wyżej sama nie wiedziałam jaki duży będzie ;) cieszę się, że się podoba!
UsuńPrzefajowy! Ciepło mi od samego patrzenia na niego :) Kolory bardzo smacznie dobrane, jesienne takie...
OdpowiedzUsuńObecności niektórych kolorów to sama się dziwię, ale przeważają takie "moje", albo "dopuszczalne" ;) dzięki!
UsuńBardzo mi się podoba - fantastyczny w kolorach, dzięki którym pasowałby do każdego wnętrza - pięknie się prezentuje na tej kanapie!!!....no i pełna podziwu jestem dla wytrwałości, bo ja o czymś podobnym marzę od dawna ale jak sobie pomyślę o ilości oczek to mnie odstrasza:/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ana, oczek to w zasadzie tutaj liczyć nie trzeba ;) Fakt, że taka robota trochę ciągnie się w czasie, ale jest bardzo przyjemna, łatwa (same prawe), nawet wcale nie nudna (kolory i włóczki się zmieniają) i bezmyślna ;) Polecam, efekt wart pracy :)
UsuńDziękuję za komplement! mimo tego kolorystycznego pomieszania też uważam, że pasuje do pokoju :)
Ty to masz cierpliwość :) ale projekt świetny i jako ozdoba domu (nie uważam żeby kolory były jakieś zupełnie od czapy !) i jako wykorzystanie resztek włóczki :) no i na jesień, do wieczornego dziergania, jak znalazł :)
OdpowiedzUsuńnie no, co Ty, ja i cierpliwość... zrobić coś takiego "cięgiem", to byłby wyczyn :P dzięki piękne za pochwały!
UsuńZgrabnie te resztki spożytkowałaś :) pled jest piękny i co ważne, ukończyłaś go na czas!
OdpowiedzUsuńodkąd już jest okazał się baaaardzo potrzebny i w ogóle niezbędny ;) dzięki!
Usuńale jakie pracowite to kocysko, podziwiam, fajnie ze rozlozylas, bo te kolory calkiem fajnie sie zdziergaly Agatko!
OdpowiedzUsuńKasiu, dzięki!
Usuńczy możesz przestać mnie wpędzać w kompleksy? jest mega mega fajowy!! i, znów, "bezkosztowy", cholera...
OdpowiedzUsuńpięknie to wszystko razem wygląda: kocyk, kanapa, półeczki Ty i nowy sweterek. aż się chce do Ciebie wkulnąć :)
kululu... wiesz, u nas zimno w chacie, a pod kocykiem ciepło ;) A on ma jeszcze jedną zaletę, której nie mają zwykłe sklepowe koce: naciąga się :D można się nim opatulić, wiercić potem i nigdzie nie robią się lufciki ;)
Usuń:*
Super pled i kolorystycznie mi się też podoba, taki kogel-mogel :)) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńno właśnie, kogel-mogel ;) dziękuję!
Usuńdzięki!
OdpowiedzUsuńFajny! ale machać to na 3,5, to by mi się zdecydowanie nie chciało, chylę czoła :D.
OdpowiedzUsuńdzięki! też w pewnym momencie stwierdziłam, że zgłupiałam z 3,5, ale dobrze wyszło. I luźno robiłam, więc luuuuz... ;)
UsuńResztki super wpasowały się w otoczenie. Pled przyciąga oczy. Jest super.
OdpowiedzUsuńbardzo się cieszę, że się Tobie podoba :) dziękuję!
Usuńwow,fantastyczny pled resztki mowisz ? to lece szukac u mnie i moze cos stworze ;)pozdrawiam serdecznie magnolia;)
OdpowiedzUsuńmiłego tworzenia ;) resztki też bywają fajne, a w formie pledu bardzo, bardzo fajne! dziękuję i pozdrawiam! :)
UsuńFantastyczny!
OdpowiedzUsuńdzięki :)
UsuńŚwietny pomysł na wykorzystanie resztek włóczek! Pled wyszedł doskonale! Muszę też coś takiego wykombinować, bo resztki, jak chyba każda z nas, posiadam... A jeszcze chciałam o bluzeczce z Begonii - wyszła śliczna! Ja swoją skończyłam tydzień temu, a tu jesień za pasem... Ale - przecież bawełnę można nosić cały rok :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!
jeszcze niedawno tę bluzeczkę zakładałam, ale już teraz ją schowałam, przyszedł czas na wełniane ciepełko i długie rękawy... ale to nic, za myślę że za jakieś pół roku ją wyjmę ;)
UsuńA kocyk - mój ulubiony! polecam takie zagospodarowanie resztek ;) dzięki za odwiedziny!
Love, love, love!!!
OdpowiedzUsuńPani Agato !
OdpowiedzUsuńKocyk cudo i ciepły pewnie - zachwycam się Pani
twórczością, a najbardziej podoba mi się określenie
"sztrykuję", tak mówiła moja babcia !
pozdrawiam serdecznie
Elżbieta K.
dziękuję pięknie! bardzo mi miło :) Kocyk faktycznie cieplutki i ulubiony :)
OdpowiedzUsuńMoja babcia używała jeszcze określenia "iglice" - czyli druty :) Uwielbiam je :)
Pozdrawiam!
Brawo! Piekna praca. Zawsze podziwiam osoby, które potrafią zrobić tak cudowne rzeczy własnoręcznie.
OdpowiedzUsuń